Od poniedziałku 18 maja rząd złagodził obostrzenia i zezwolił na powrót do pracy fryzjerom. Siedlczanie długo czekali na ten moment i masowo zaczęli umawiać się na wizyty. Dzisiaj odwiedziłem jeden z najdłużej działających salonów fryzjerskich na Siedlcach, prowadzonych przez panią Irenę Młyńską. Zakład ten funkcjonuje nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat...

Pani Młyńska zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań.

Jak długo prowadzi pani ten salon?

Jestem w tym miejscu od 1986 roku, czyli 34 lata.

To chyba oznacza, że jest pani na Siedlcach jednym z najstarszych stażem przedsiębiorców w tej branży?

Tak, wszystkie koleżanki, które ze mną pracowały, są już na emeryturach lub nie żyją. Jak przyszłam tutaj, mając 20 lat. Teraz salon prowadzę samodzielnie. Oprócz mnie w najbliższej okolicy są równie długo działające firmy: poczta, apteka, chemiczny, spożywczo-warzywniczy pana Wieśka, do niedawna działał jeszcze sklep elektryczny pana Sławka, jednak ten zamknął interes w ubiegłym roku. Te biznesy od zawsze tu były i są, to są działalności, które utrzymują się od czasu upadku komuny na początku lat 90.

Ile czasu zakład był zamknięty?

Dokładnie dwa miesiące, czyli 60 dni.

Czy miasto wyciągnęło do pani pomocną dłoń?

Miasto zwolniło mnie tylko z czynszu za metraż, za media muszę płacić normalnie. Do tego dochodzą jeszcze podatki.

Czy przed ponownym otwarciem zainteresowanie było bardzo duże?

Tak, oczywiście, telefon dzwoni non stop. Pierwszy tydzień mam cały zapełniony, w drugim pozostało kilka miejsc. Aktualnie nie można przyjść prosto z ulicy, wizytę trzeba zarezerwować telefonicznie.

Czy klienci przychodzą mocno zarośnięci?

Do tej pory raczej nie miałam szczególnie „drastycznych” przypadków. Widać, że panowie próbowali coś kombinować samodzielnie przy włosach lub korzystać z pomocy małżonek. Nie wszystkim to jednak wychodziło.

Proszę opowiedzieć o obostrzeniach sanitarnych.

Trzeba pracować w masce, rękawiczkach co nie jest zbyt wygodne, każdy klient jest zakryty jednorazową folią. Po zakończonym strzyżeniu muszę zrobić pełną dezynfekcję narzędzi, fotela, a nawet klamek. To wszystko zabiera czas i generuje dodatkowe koszty, jednak na bezpieczeństwie moich klientów nie będę oszczędzała.

Pozostaje mi zaapelować do Państwa poczucia patriotyzmu lokalnego i prosić o korzystanie z usług miejscowych firm, funkcjonujących na Siedlcach. Za tymi interesami nie stoją międzynarodowe koncerny, które mają spore rezerwy środków finansowych na prowadzenie działalności. Pamiętajmy, że nasze pieniądze wydane u lokalnych przedsiębiorców wrócą do kasy miasta w postaci podatków i po części do nas, w formie inwestycji na dzielnicy. Za te wydane w zagranicznych koncernach również ktoś wyremontuje drogę, naprawi chodnik czy odrestauruje zabytek. Niestety inwestycje te będą najpewniej ulokowane w Portugalii, Francji lub w Niemczech.

Mirosław Koźbiał

Rada Dzielnicy Siedlce

Fot. Mirosław Koźbiał