W 2020 roku GZDiZ podobnie jak w poprzednich latach zmniejszył częstotliwość koszenia większości trawników w Gdańsku. Zapewne widzieliście Państwo spot z wystąpieniem pana Piotra Grzelaka z-cy prezydenta ds. zrównoważonego rozwoju, który informuje mieszkańców o zaletach wynikających z ograniczenia koszenia, celem powstania w mieście większej ilości łąk kwietnych...

Ma to służyć zatrzymywaniu wilgoci w glebie podczas suszy, lepszemu wchłanianiu wody w trakcie deszczy nawalnych oraz zwiększeniu bioróżnorodności. W ubiegłym roku miasto argumentowało ograniczenia w koszeniu głównie troską o owady, w poprzednich latach wina spadała na długie zimy i wysokie koszty odśnieżania. Prawda wygląda trochę inaczej. Ratusz od kilku lat ogranicza fundusze na pielęgnację zieleni, w tym roku budżet obcięto o trzydzieści procent. Oczywiście informacje takie nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości wprost, trzeba do tego dorobić poruszającą serca historyjkę. Taka polityka to nic innego jak sukcesywne obniżanie standardu życia mieszkańców Gdańska.

Jak wygląda sprawa na Siedlcach? W ostatnim czasie zostały wykoszone trawniki oddzielające torowisko tramwajowe od ul. Kartuskiej. W miarę przyzwoicie wygląda skrzyżowanie na Emaus, skoszono Skwer Wilczewskiego oraz metrowe pasy wzdłuż alejek w Parku Siedlce. Zastanawiacie się Państwo dlaczego? Oficjalnie, żeby mieszkańcy mogli się bezpiecznie minąć, zachowując dwumetrowy dystans. W rzeczywistości prawdopodobnie chodzi o to, aby przerośnięta trawa nie kładła się na chodnik oraz żeby na chodniku nie zalegały psie odchody, których spora grupa właścicieli czworonogów nadal nie sprząta. Trawa została już skoszona na placach zabaw (jeszcze nieczynnych), na siłowni w Parku Emaus oraz w dosyć szerokim pasie wokół schodów w Parku Na Zboczu.

Im bardziej oddalamy się od ulicy Kartuskiej, tym sprawa wygląda gorzej. Na niektórych podwórkach trawniki zamieniły się w ponad metrowej wysokości chaszczowiska, które skutecznie maskują zaparkowane samochody. Zamiast łąk kwietnych, czyli specjalnie rozsiewanych traw z dużą ilością nasion kwiatów polnych, królują takie chwasty jak: podagrycznik, pokrzywa, dziki chrzan, mniszek lekarski, perz, żmijowiec zwyczajny czy szarłat szorstki. Te rośliny są aktualnie w fazie maksymalnego wzrostu i niebawem będą gubiły nasiona. W przyszłym roku wyrośnie z nich jeszcze więcej niepożądanej zieleni, której pyłki są zmorą dla alergików. Ostatnie ulewy sprawiły, że przerośnięta trawa w wielu miejscach położyła się, przez co wygląda mało estetycznie.

Wysokie chaszczowiska to jeszcze jeden problem. Mieszkańcy nie mogą korzystać z zieleni w celach rekreacyjnych i zabaw z dziećmi, wzrasta populacja kleszczy. W wysokiej trawie zalega mnóstwo śmieci, potłuczonego szkła oraz ogromne ilości butelek, głównie po małpkach. Lada dzień rozpoczną się wakacje, zastanówcie się Państwo, gdzie siedleckie dzieci będą się bawiły? Pozostaje jeszcze sprawa samego koszenia. O ile do tego procesu w ogóle dojdzie, firmy z „łapanki” za najniższą cenę z pewnością nie poradzą sobie ze zdrewniałymi pędami większości chwastów. Już w ubiegłym roku można było zaobserwować wyjątkowo niską jakość wykonanej usługi. Kosiarka żyłkowa, która nadal pozostaje podstawowym narzędziem kosiarzy, z pewnością nie poradzi sobie z takim ugorem.

Ostatnim zagadnieniem jest zagrożenie pożarowe. Chwasty na razie są jeszcze zielone. Niebawem przekwitną i w lipcowym słońcu zaczną wysychać. Zastanówmy się, co się stanie, gdy ktoś wpadnie na pomysł podpalenia takiego suszu. Nie tak dawno mieliśmy do czynienia z gigantycznym pożarem na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wyciągajmy wnioski z takich tragedii.

Rada Dzielnicy Siedlce chętnie zapozna się z Państwa opiniami, czy jesteście za, czy przeciw koszeniu trawników. Piszcie do nas, komentujcie, pozwoli to nam wypracować stanowisko, które prześlemy do GZDiZ oraz Rady Miasta Gdańska.

Mirosław Koźbiał

Rada Dzielnicy Siedlce

Fot. Mirosław Koźbiał