To miał być radosny, świąteczny weekend, w którym wiele osób chciało wyrwać się z domu po długim okresie obostrzeń. Część mieszkańców postanowiła spędzić miło czas na świeżym powietrzu, wybierając na miejsce pikniku Winną Górę. Szkoda, że po dobrej zabawie pozostawili po sobie górę śmieci, głównie butelki po alkoholach (część z nich wylądowała w krzakach i na skarpie), opakowania po mięsie i chipsach, tacki do grilla i ... szyby...

Jak widać na zdjęciach, piknikowiczom prawdopodobnie skończył się węgiel drzewny, ponieważ przytargali na Winną Górę stare drzwi, które następnie połamali i użyli jako opał do ogniska.

Co powoduje, że wśród społeczeństwa zapanowało tak znaczne zdziczenie obyczajów, zanikły podstawowe zasady kultury i poszanowania dla cudzej pracy, ujawniły się zachowania typowe dla ogólnie pojętej patologii? Tego nie wiadomo, a odpowiedź na to pytanie powinni poszukać socjolodzy. Nie dalej jak tydzień temu, 25 osób wysprzątało gruntownie teren Winnej Góry, znosząc na dół 50 worków śmieci (głównie butelek).

Strach pomyśleć, jak mógłby wyglądać ten teren, gdyby dobra pogoda utrzymywała się przez trzy dni. Czy naprawdę tak dużym problemem jest posprzątanie po sobie miejsca, po skończonym pikniku? Czy zabranie foliowych opakowań po kiełbasie, paru pustych butelek po piwie jest obciążeniem dla kręgosłupa? Sprawców tego bałaganu zachęcam do przemyślenia swojej postawy.

Mirosław Koźbiał

Rada Dzielnicy Siedlce

fot: Mirosław Koźbiał