Rozpoczęty „po cichu”, bez powiadamiania Rady Dzielnicy, długo wyczekiwany remont ul. Nad Jarem, niedługo po rozpoczęciu okazał się kolejnym rozczarowaniem, wręcz spektakularną klapą. Czy możemy mówić tu o pechu, który prześladuje mieszkańców Siedlec przy realizowanych na terenie dzielnicy inwestycjach, czy po prostu jakość projektów i wykonawstwa w Gdańsku jest aż tak niska, że mamy do czynienia z całkowitą zapaścią standardów?

Zacznijmy od początku. Rozpoczęty generalny remont ulicy Nad Jarem jest realizowany na zlecenie Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska w ramach tzw. programu chodnikowego, którym przedmiotowy obszar został objęty po interwencji Rady Dzielnicy. Na stronie DRMG czytamy: „Utrudnienia na ul. Nad Jarem wynikają z rozpoczętych prac związanych z modernizacją jezdni i chodnika. Wykonawcą prac jest firma Eurovia S.A. Koszt prac (łącznie z pracami na ul. Zakosy i ul. Brukowej) wyniesie ok. 4 mln złotych. Koniec prac przewidziano na wrzesień 2021 r.”. Kilka dni po rozpoczęciu prac, w ramach których ma być wykonana nowa instalacja deszczowa oraz wymiana nawierzchni, budowlańcy zeszli z placu budowy. Do radnych zaczęły napływać zgłoszenia od zaniepokojonych mieszkańców z prośbą o wyjaśnienia. Komisja Infrastruktury zwróciła się z prośbą o skomentowanie sprawy i wyjaśnienia przyczyn przestoju do kierownika budowy, Pana Michała Belczaka z firmy Eurovia S.A. oraz DRMG.

Pierwsza ustosunkowała się Eurovia. Z informacji przekazanych przez Pana Belczaka wynika, że wykonawca tuż po rozpoczęciu prac związanych z wymianą kanalizacji burzowej natrafił na problem projektowy. Co to oznacza? Zastane warunki gruntowe są inne niż założone w projekcie. Mówiąc bardziej zrozumiale, zamiast przewidywanych w projekcie gruntów o bardzo dobrej nośności, natrafiono na drobne iły, które nie będą w stanie stabilnie utrzymać studni kanalizacyjnych, rur oraz nowej nawierzchni ulicy. Żeby instalacja oraz nawierzchnia z biegiem czasu się nie zapadły, na wykonanym około 50-metrowym odcinku zużyto taką ilość specjalnej podsypki, która miała wystarczyć na całą inwestycję. Eurovia widząc, że kontynuowanie prac byłoby w przyszłości ze szkodą dla wszystkich, szczególnie dla użytkowników drogi, na swój koszt, komisyjnie wykonała badania gruntu i zwróciła się do DRMG o korektę projektu oraz przyznanie dodatkowych środków. Inwestor przychylił się do wniosku, wyniki badań są na biurku projektanta, a Eurovia czeka na nowe rozwiązanie i decyzję DRMG.

Kierownik budowy przyznaje, że sytuacja jest dla jego firmy bardzo niezręczna. Z perspektywy mieszkańców może to być odbierane jako porzucenie inwestycji na rzecz innej, bardziej intratnej. Ich podwykonawca zainwestował duże pieniądze w zakup prefabrykatów betonowych. Nie chcieli kontynuować prac, żeby nie sparaliżować możliwości dojazdu mieszkańcom posesji. Obecnie z utrudnieniami, ale wszędzie można dojechać. Podwykonawca w zakresie prac ziemnych nie chcąc stać bezczynnie, zabrał sprzęt i pojechał na inną budowę. Musiał tak zrobić, ponieważ Eurovia dostała sygnał z DRMG, że temat chwilę potrwa. Skomplikowana procedura rezerwowania pieniędzy musi być zatwierdzona przez Wydział Projektów Inwestycyjnych. Nie wiadomo jaką decyzję podejmie miasto i czy ostatecznie dołoży pieniądze.

Do sprawy odniosło się DRMG w komunikacie przesłanym przez swoje Biuro Komunikacji Społecznej „W odpowiedzi na Pańską wiadomość Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska uprzejmie informuje, że przerwa w pracach na ul. Nad Jarem wynika z wykrytych w trakcie robót budowlanych słabych warunków gruntowych znajdujących się w obszarze działania i konieczności doprecyzowania rozwiązania technicznego posadowienia drogi. Prowadzone są w tej sprawie rozmowy z Wykonawcą, mające na celu rozwiązanie zaistniałego problemu. Po wypracowaniu rozwiązania roboty zostaną wznowione. Przepraszamy za powstałe niedogodności. Zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań, by problem został rozwiązany możliwie najszybciej”.

Teraz mieszkańcy Siedlec powinni trzymać mocno kciuki, żeby wykonawca szybko porozumiał się z inwestorem. W trakcie ostatnich deszczy z ulicy Nad Jarem spływają setki kilogramów piachu i mułu, które zanieczyszczają ulicę Skarpową oraz zamulają studzienki kanalizacyjne.

 

Mirosław Koźbiał, Karolina Motyka

Rada Dzielnicy Siedlce

fot. Mirosław Koźbiał